Zarządzanie ryzykiem w transporcie morskim

Cały transportowy świat zwrócił swe oczy w kierunku USA (czytaj więcej tutaj). W oczekiwaniu na to, co ma nadejść, pochylmy się dziś nad czymś być może bardziej oczywistym. A nawet jeśli oczywistym, to może wartym rozebrania na części pierwsze. Zarządzanie ryzykiem w transporcie morskim to jednak proces dość istotny. Istotny, bo ciągły. Istotny, bo identyfikuje, ocenia i minimalizuje potencjalne zagrożenia. Zagrożenia, które mogą wpłynąć na ciągłość łańcucha dostaw. Transport morski uważany jest za najbezpieczniejszy. Najbezpieczniejszy, czy najmniej niebezpieczny? 🙂

Zarządzanie ryzykiem: typowe zagrożenia.

Aby pochylić się nad kwestią zarządzania ryzykiem, najpierw wypadałoby te ryzyka odnaleźć. Poza wymienieniem najbardziej prawdopodobnych zagrożeń, postarajmy się jeszcze znaleźć jakieś odpowiednie ku temu przykłady.

Zagrożenia naturalne.

To oczywiście wszelkiego rodzaju zmiany pogodowe, mające bezpośredni wpływ na transport towarów. Wszelkie burze, tsunami, huragany oraz wszystkie płynące z tego konsekwencje. Klasycznym przykładem jest historia MSC Zoe, który na początku 2019 roku, na skutek silnego sztormu na Morzu Północnym stracił 342 kontenery. Statek zmierzał wówczas do Gdańska, więc praktycznie wszystkie „pudła”, które zatonęły, były przeznaczone do wyładunku w Polsce.

Zagrożenia mechaniczne.

To z kolei potencjalne awarie na statku, wypadki na morzu etc. Najgłośniejszym w ostatnich miesiącach wypadkiem był oczywiście statek Dali, który stracił sterowność i zdemolował most w Baltimore. 6 osób zginęło, most runął praktycznie natychmiast do wody, do usunięcia jednostki użyto materiałów wybuchowych. W żołnierskich słowach – działo się.

Zagrożenia związane z ładunkiem.

Tutaj na myśli mam wszelkie nieprawidłowości w samym załadunku kontenera. Na przykład złe rozmieszczenie towaru w kontenerze, złe zasztauowanie kontenera, czy wreszcie moje ulubione – błędy dokumentacyjne. Z czego absolutnym faworytem są wszelkie rozbieżności związane z deklaracją towarów niebezpiecznych. Tutaj jako tzw. „case study” podam przykład z własnego podwórka. Eksport tzw. „neutralnych świeczek”, które nagle, po analizie składu okazały się neutralnymi nie być. Natychmiastowe zatrzymanie kontenera w najbliższym porcie. Konieczność dosłania MSDS i DGD. Oklejenie kontenera i inne tego typu przyjemności.

Zagrożenia związane z przepisami.

Tutaj głównie mam na myśli kwestie zmian w przepisach celnych w kraju przeznaczenia. Ale też przepisy sanitarne czy fitosanitarne. Ponadto sankcje międzynarodowe, zmiany środowiskowe i co tylko. Dobrym przykładem są tutaj kraje ANZ ze swoimi przepisami dotyczącymi fumigacji opakowań drewnianych. Do tej pory fumigacja była obowiązkowa w określonym czasie, a w pozostałych miesiącach zalecana. Jednak w tym roku została ona zaostrzona (jeśli chcesz wiedzieć więcej, zobacz tutaj).

Zagrożenia w łańcuchu dostaw.

Czyli tzw. najlepsze na koniec. Bo co może bardziej wpłynąć na ciągłość łańcucha dostaw jak nie zaburzenia w samym łańcuchu? Tutaj mam już na myśli typowo fizyczne kwestie, jak np. brak kontenerów, niestabilne stawki etc. O niestabilnych stawkach pisałem już tutaj, natomiast pozacenowe czynniki, zaburzające transport to oczywiście blank sailingi, niedostępny sprzęt.

Zarządzanie ryzykiem: sztorm

Zarządzanie ryzykiem: strategie minimalizacji.

Czy istnieje jakaś jedyna, sprawdzona recepta na zminimalizowanie zagrożeń na morzu? Nie 🙂 Nie da się przewidzieć chociażby pogody, więc minimalizacja ryzyka powinna polegać przede wszystkim na analizie wszystkiego, co może się zdarzyć i próbach antycypowania tzw. planów naprawczych zanim faktycznie będą musiały się przydać. Oto kilka przykładów, którymi można się pokierować w planowaniu transportu.

Dobór odpowiedniego partnera.

Ciężko jednoznacznie będzie wybrać jedyną słuszną firmę spedycyjną, która zagwarantuje Ci bezpieczeństwo. Jednak kierowanie się dobrą reputacją, nowoczesnymi rozwiązaniami (jak chociażby związanymi z digitalizacją) czy jasno określonymi kwestiami zarządzania bezpieczeństwem na pewno nie zaszkodzi.

Ubezpieczenie transportu.

Ot, najprostsza kwestia. Czasem warto dorzucić do kosztów transportu tzw. parę stówek (w zależności od wartości towaru) by nie tracić kilkuset tysięcy. Sam w przypadku wspomnianego incydentu z MSC Zoe musiałem stawić czoła zrozpaczonej klientce, która utopiła towary wartości kilkuset tysięcy USD, ponieważ „co złego może się stać”. Spedytorze – zawsze doradzaj klientowi ubezpieczenie cargo. Przedsiębiorco – nie myśl o oszczędności w tym momencie.

Odpowiednie zapakowanie towaru.

Dobre rozmieszczenie towaru w kontenerze, odpowiedzialna deklaracja wagi (VGM) pomogą armatorowi np. lepiej rozplanować ułożenie kontenera w stosie, co sprawi, że „sztapel” nie będzie niestabilny, co ograniczy prawdopodobieństwo utraty cargo.

Dokumentacja.

To mój największy konik. Zwłaszcza w przypadku towarów niebezpiecznych – trzeba absolutnie odpowiedzialnie deklarować towary, które znajdują się w „puszcze”. Każde „misdeclaration” może doprowadzić to tragedii takiej, jak kilka tygodni temu w porcie Ningbo. Każda reakcja może być brzemienna w skutkach a same skutki nieodwracalne.

Planowanie awaryjne.

Czyli opracowanie planów działania, gdyby coś poszło bardzo nie tak. Tutaj na pewno instytucja spedytora, który nieraz zmierzył się z trudnościami, jakie przedsiębiorcom się nawet nie śniły, będzie zbawienna. To jednak zawsze spedytor, będący najbardziej na bieżąco z aktualną sytuacją na morzu, może zasugerować alternatywne rozwiązania w przypadku nieprzewidzianych trudności.

Partnerska współpraca z podwykonawcami.

Przedsiębiorco! Jeśli czujesz, że Twój ładunek jest bezpieczny w rękach Twojej spedycji – nie idź w oszczędności rzędu 5 USD 🙂 Wraz z cargo powierzasz spedycji także zaufanie. A jeśli to zaufanie nie zostało zachwiane, to największa wartość dodana tej współpracy. Nikt nie ma wpływu na wszystko, ale jeśli ktoś robi wszystko by minimalizować wpływ ryzyka na Twój ładunek to wiedz, że to partnerstwo najwyższej próby.

Kontenerowiec

Zarządzanie ryzykiem: case study

Doczekaliśmy takich czasów, że o ryzyko w transporcie morskim nietrudno. O kryzysie w Zatoce Adeńskiej pisałem tutaj. Teraz już wiemy, że konflikt eskaluje (naloty sił izraelskich na Liban). Jednak już po pierwszym ataku na statek kontenerowy MSC pod koniec 2023 roku reakcja była natychmiastowa. Chodziło przede wszystkim o zmianę trasy ze szlaku przez Kanał Sueski to via de Vasco da Gama (czyli opływanie Afryki od Przylądka Dobrej Nadziei). Ten przypadek oczywiście pociągnął za sobą masę konsekwencji i mocno zaburzył łańcuch dostaw. Jednakowoż, mając na celu bezpieczeństwo załóg czy towaru, w oparciu o analizy zagrożeń, dokonano jedynej słusznej decyzji. Oczywiście te decyzje pociągnęły za sobą mocne wzrosty stawek frachtu i mocno zaburzyły punktualność. Ale w obliczu potencjalnych strat w ludziach czy utraty ładunku strategia minimalizacji ryzyka została przeprowadzona poprawnie.

Zarządzanie ryzykiem: podsumowanie

Zarządzanie ryzykiem w transporcie morskim to kluczowa strategia dla zachowania płynności globalnych łańcuchów dostaw. W artykule starałem się omówić najczęstsze zagrożenia – od warunków pogodowych, przez awarie mechaniczne, po błędy w dokumentacji oraz przepisy celne. Każde z nich może poważnie zakłócić procesy logistyczne, a nawet doprowadzić do poważnych strat. Przedstawiłem także praktyczne metody minimalizacji ryzyka, takie jak odpowiednie ubezpieczenia, dobór wiarygodnych partnerów czy planowanie awaryjne. Analizując rzeczywiste przypadki z branży, pokazałem, jak kluczowe jest przewidywanie zagrożeń i szybka reakcja na nieprzewidziane sytuacje.

Chcesz zabezpieczyć swoją firmę przed nieprzewidzianymi problemami w transporcie morskim? Zacznij działać już dziś! Skontaktuj się z doświadczonym spedytorem lub zainwestuj w szkolenia z zarządzania ryzykiem, aby lepiej przygotować się na wyzwania w globalnej logistyce. Świadome podejście do ryzyka to klucz do sukcesu – bądź o jeden krok do przodu!

Jakie zagrożenia w transporcie morskim napotykasz najczęściej w swojej pracy? Czy masz sprawdzone strategie minimalizacji ryzyka? Podziel się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w komentarzach na LinkedIn – chętnie poznam Twoją perspektywę.

Udostępnij: