Jeszcze miesiąc temu potencjalny strajk portowców w USA był wrzucony gdzieś w strefę iluzji. Ale oto przyszedł koniec września a wraz z nim koniec umowy z International Longshoremen Association. Porozumienie, które miało zostać osiągnięte niestety spełzło na niczym. Potencjalny strajk na Wschodnim Wybrzeżu zamienił się w realne zagrożenie strajkiem.
Strajk na Wschodnim Wybrzeżu w liczbach
O potencjalnym peaku na trade transatlantic pisałem już cokolwiek w sierpniowym artykule. Oczywiście prognozy zostały cokolwiek zweryfikowane. Jak donosi NRF (National Retail Federation) sprzedaż detaliczna w sierpniu, o ile spadła w porównaniu z lipcem, o tyle rok do roku wzrosła o 0,45%. Mimo gospodarczej „zadyszki” Stany Zjednoczone są nadal największym konsumentem dóbr detalicznych na świecie.
Już miesiąc temu ukazał się w prasie branżowej artykuł, gdzie analitycy Maerska wyliczyli, że każdy tydzień strajku to 4 – 6 tygodni zakłóceń w łańcuchu dostaw. Sea-Intelligence wyszło z podobną prognozą, aczkolwiek podaną w dniach (1 dzień = 4 -6 dni backlogu). Co więcej? ILA reprezentuje ponad 85000 portowców. Potencjalny strajk zamknąłby 5 z 10 najmocniej operujących portów na Wschodnim Wybrzeżu i w Zatoce. CNBC szacuje, że 43 – 49% miesięcznego wolumenu importowego zostałoby dotkniętych zakłóceniami. Aktualnie (artykuł powstaje 22 września) do portów East Coast i Gulf zmierzają statki z towarami wartymi około 34 miliardy USD. Szacuje się, że import do portów Wschodniego Wybrzeża wzrósł w pierwszym półroczu 2024 rok o 10% w porównaniu z rokiem poprzednim. Na Zachodnim z kolei import wzrósł o około 20%. Dobrym przykładem wzrostu na zachodzie jest port Long Beach, który odnotował najbardziej roboczy miesiąc (sierpień 2024) w swojej 113-letniej historii.

Strajk na Wschodnim Wybrzeżu - wyzwania dla spedycji
Wspomniałem już powyżej o tym, że wychodzenie z impasu zajmie 400-600% więcej niż sam impas. Najbardziej oczywistym wyzwaniem jest oczywiście optymalizacja frachtów. Porty, nawet jeśli nie będą operować, to statki będą pływać. Żaden armator nie zakłada wstrzymania rejsów (co oczywiście ma sens), więc strajk na Wschodnim Wybrzeżu ma szansę wywołać ogromne kongestie w każdym z portów. Ciężko sobie na ten moment wyobrazić, by dostarczać kontenery na Zachód i stamtąd transportować koleją. To sprawdza się na wschodzie (e.g. Seattle via Norfolk), gdzie czas transportu wynosi kilkanaście dni i sam koszt nie jest bardzo wysoki. frachty do e.g. Los Angeles nie dość, że kosztują dużo więcej niż do NYC czy ORF to dodatkowo wiodą przez daleki od optymalnej formy Kanał Panamski. Tam oczywiście cały czas sytuacja się polepsza, ale operacje jeszcze nie odbywają się zgodnie ze standardowymi założeniami.
Dodatkowym problemem w zastąpieniu wschodu zachodem jest fakt, że West Coast przyjmuje też 70% importów z Dalekiego Wschodu, więc ma on pewne limity objętościowe. Strajk na Wschodnim Wybrzeżu, jeśli dojdzie do skutku zostanie zapewne nawozem dla armatorów oraz spedytorów do kreatywnych rozwiązań na tym odcinku łańcucha dostaw. Tylko co jeszcze? Kanada? Do Chicago czy Detroit powinno się sprawdzić. Gorzej z portami Zatoki. No i Kanada też ma swoją objętość, której nagle nie zwiększy na potrzeby zakłóceń w Stanach. A może Ty, Szanowny Czytelniku, masz jakiś pomysł?
Kolejną kwestią są oczywiście finanse. Jeszcze we czwartek 19 września Hapag Lloyd zapowiedział dodatek WDS (Work Disruption Surcharge) w wysokości – bagatela – 1000 USD za TEU. Ten dodatek to oczywiście na ten moment tylko furtka, gdyby strajk na Wschodnim Wybrzeżu doszedł do skutku. Wszak, zgodnie z regulacjami FMC takie dodatki trzeba zgłaszać z minimum 30-dniowym wyprzedzeniem. Natomiast kto jak kto, ale Hapag dobrze wie co robić w takich sytuacjach. Zabezpieczenie dobre, nawet jeśli wspomniany 1000 USD per TEU to maksimum, to rozmach już daje do myślenia. W piątek na koniec dnia nie stwierdziłem, by jakikolwiek inny armator miał podobne pomysły. Wiem, że czytają tego bloga ludzie pracujący w Hapagu 🙂 Szanowni, żaden przytyk do Was! Stwierdzenie faktu, że zrobiliście sobie poduszkę.

Strajk na Wschodnim Wybrzeżu - wyzwania dla eksporterów
I tutaj chyba największe wyzwanie dla Ciebie, szanowny Czytelniku 🙂 Jest jedno kluczowe słowo w obliczu tego – jeszcze potencjalnego – zagrożenia. Cierpliwość 🙂 I finansowa odporność na ewentualne dodatkowe koszty 🙂 Dlaczego? Bo jeśli do strajku faktycznie dojdzie i będzie on trwał więcej niż 1 dzień to będzie ciężko. Nie ma uniwersalnego lekarstwa na zakłócenia w transporcie morskim. Niestety trzeba się nastawić na to, że będzie drożej (zapewne za Hapagiem pójdą inni armatorzy). Jeśli z kolei faktycznie trzeba będzie rozładowywać spiętrzone cargo – zapewne spowoduje to koszty demurrage idące w tysiące dolarów zapewne. Zwłaszcza w przypadku dostaw do ramp kolejowych. Jeśli odbiór kontenera truckiem z portu to jakieś 35 – 40 minut roboty tak oczekiwanie na wolny slot na pociągu może zająć kilka(naście) dni. Koszty demurrage zgodne z taryfą armatora 😉
Pamiętacie artykuł o AI? Takie zakłócenia właśnie są książkowym przykładem, w którym sztuczna inteligencja nigdy NIE ZASTĄPI żywego człowieka. To my teraz musimy okazać klientowi wsparcie, ostrzegać go o potencjalnych zakłóceniach wywołanych przez strajk na Wschodnim Wybrzeżu, nie bać się przedstawić potencjalnych kosztów, które niestety nastąpić mogą. To my musimy śledzić informacje z rynku. Antycypować ewentualne scenariusze i przedstawiać je klientom, którzy powierzyli nam swój ładunek a wraz z nim zaufanie.

Podsumowanie
Choć perspektywa strajku na Wschodnim Wybrzeżu USA może budzić obawy, jest to również okazja do sprawdzenia, jak dobrze branża potrafi radzić sobie z wyzwaniami. Spedytorzy i eksporterzy mają dziś do dyspozycji szeroki wachlarz narzędzi i rozwiązań logistycznych, które pomogą im zminimalizować ewentualne zakłócenia. Przewidywanie scenariuszy, proaktywna komunikacja z klientami oraz elastyczne podejście do łańcuchów dostaw będą kluczem do przetrwania tego trudnego okresu. Mimo możliwych komplikacji, rynek pokazuje, że ma zdolność do adaptacji i szukania rozwiązań, nawet w obliczu potencjalnych strajków.
Gotowi na wyzwania? Strajk na Wschodnim Wybrzeżu może wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw, ale nie musi oznaczać kryzysu! Jako branża logistyczna mamy narzędzia, wiedzę i doświadczenie, aby sprostać tej sytuacji.
Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się dzieje w transporcie morskim, szukasz sposobów na zabezpieczenie łańcucha dostaw lub po prostu potrzebujesz wsparcia – zapraszam do kontaktu! Wspólnie możemy znaleźć najlepsze rozwiązania. ![]()
